Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online

Pewnego razu Lucyfer wyszedł z piekła i poszedł do umów z pracownikami. Najpierw przybył do młynarza, nazywanego Pierre Prodoha, który miał wiatrak. Cholera zgodził się z młynarzem, że będzie mu codziennie dostarczał tysiąc miar mąki, a jeśli nadejdzie dzień, kiedy nie poradzi sobie z tym dziełem, diabeł ma prawo pod koniec roku wziąć go do piekła. Cholera, z kolei, zobowiązał się dbać o to, aby młyn nie pękł. I podjął się wysłania wiatru, który odwróci skrzydła.







Kiedy umowa została zawarta, diabeł zdecydował, że nie będzie miał wystarczająco dużo tysięcy środków dziennie i zwrócił się do Pierre'a Prostophile'a, który miał młyn wodny.

Millers zaczął się miażdżyć i przez kilka dni sprawa była kontrowersyjna. Ale wkrótce diabeł zaczął wyrzucać Piotrowi Proidochowi, że jego mąka jest gorsza niż sąsiad w młynie wodnym.

"To nie moja wina" - odpowiedział młynarz - "Pierre Simpletons ma więcej porządku w młynie niż ja".

Potem Lucyfer zawarł umowę z piekarzem, który miał otrzymywać mąkę z obu młynów i piec chleb. Piec u piekarza był duży, duży, sto stóp w poprzek. On sam musiał tylko sadzić chleb, ponieważ Lucyfer wysłał swoje diabły do ​​asystentów.

Potem szatan podszedł do szewca i kazał mu codziennie dostarczać setki par butów.

- Jak myślisz, jak mogę to zrobić? Zapytał szewc

"Pomogę ci i dobrze ci zapłacę." Jaka jest twoja cena?

"Dziesięć tysięcy franków".

"W porządku" - powiedział diabeł. "Ale jeśli nie będziesz dobrze pracował, zabiorę cię do piekła za rok".

Szewc zabrał się do pracy i pierwszego dnia zrobił sto par butów. Ale następnego dnia pił, a diabeł siekł go, przeklinając za jego złe zachowanie.

"Lepiej mi pomóż - powiedział szewc - a wkrótce nadrobimy stracony czas".

"Jestem zajęty," rzucił diabeł, "Nadal muszę znaleźć sobie krawca".

Krawiec musiał codziennie dostarczać dwadzieścia pięć kurtek i dwadzieścia pięć par spodni. "Ale to, czego potrzebujesz, jest poza mną!" - wykrzyknął krawiec.

"To będzie obowiązywać, jeśli chcę, a ty też nie będziesz miał wad swoich pomocników." Ale jeśli praca jest źle wykonana, będziesz musiał pójść do piekła za rok. Jaką opłatę chcesz?

"Dwadzieścia tysięcy franków".

"Zgadzam się," odpowiedział diabeł.

Krawiec starał się jak mógł najlepiej, ale dzieło nie kłóciło się tak, jak chciał, i przypomniał sobie obietnicę diabła o pomoc dla niego.

Na jego prośbę Lucyfer przysłał mu setkę diabłów, a gdy tylko musieli patrzeć na materiał, spodnie były już gotowe.

"Teraz" - powiedział diabeł po porozumieniu z krawcem - "muszę zwrócić się do kowala". Potrzebuję podków dla moich koni i zamków do moich pokoi.

Poszedł do kowala. Kowal cieszył się niepoznawalną sławą i siedział bez pracy; Nazywał się Pierre Squirrel.

- Pierre Squares - powiedział diabeł - jeśli chcesz odebrać ode mnie moje zamówienie, dam ci żelazo, węgiel i wszystko, czego potrzebujesz.

"Przyda się," odpowiedział kowal, "ponieważ jestem całkowicie pusty w kuźni".

"Nie pozostaniesz w przegranym," powiedział diabeł, "ale do tego musisz zrobić sto podków i stu śluz dziennie."

"Cóż, tylko ty musisz wysłać mi uczniów, żeby wysadzili klakson".

- Zgadzam się. Jakiego rodzaju płatności żądasz?

"Pięćdziesiąt tysięcy franków."

"Pięćdziesiąt tysięcy franków!" Tak, musisz się ze mnie śmiać!

- Cóż, jeśli myślisz, że to dużo, wpadniemy na dwadzieścia pięć tysięcy.

Pierre Cvernoslov podjął pracę i każdego dnia wykonywał zlecenie.

Po zakończeniu wszystkich transakcji diabeł poszedł zobaczyć, jak radzą sobie jego pracownicy.

Spotkał Pierre'a Proidocha przy drzwiach wiatraka.

- Jak się masz?

"Nie dokładnie tak, jak bym chciał." Dopóki chodzisz gdzieś, nie dostaję wiatru, kamień milowy odmawia. Tylko ja nie mogę ich wychować ani ich obrażać.

"Pomogę ci" - powiedział diabeł.

- Wspinaj się pod młyńskim kamieniem i owadem, a ja go powstrzymam przed upadkiem.

Diabeł wziął młotek i wspiął się pod kamień młyński. Widząc, że diabeł całkowicie poszedł do pracy, Pierre Prodoha wypuścił z rąk kamień młyński i krzyknął:

"Nie mogę go zatrzymać, nie mogę go zatrzymać!"

Szybko uruchomił młyn, a diabeł, czując, że zaraz się zmiażdży, zaczął rozpaczliwie płakać. Błagał Pierre'a Proidocha, by go zwolnił i obiecał związać swoją krew z obowiązkiem nieprzyjmowania młynarza do piekła w ciągu roku.

Potem Lucyfer poszedł do młyna wodnego do Pierre Prostophile, prostego człowieka. Wszystko szło dobrze z nim, a diabeł pochwalił go, obiecując, że weźmie do piekła najlepszy młyn wodny.

"Tak, daj mi to teraz" - powiedział Pierre Prostofil.

"Więc chcesz, żebym zabrał cię do piekła?"

- Cóż, tak - odpowiedział - chętnie się zgodzę.

Diabeł zabrał biednego młynarza do piekła i udał się do piekarza.

- Tam, na górze, nie ma wystarczająco dużo chleba, a często jest źle upieczony.

- Próbowałem, jak mogłem najlepiej, ale nie mam wystarczającej liczby asystentów.

"Może twój piec nie działa?"

"A kto wie?" Teraz przychodzi wypiek chleba - przyjdź jutro, sprawdź, czy jest tam coś, co można by naprawić.

"Spróbuję go przechytrzyć" - pomyślał piekarz - "ale jak to zrobić? Nie możesz go spalić w ogniu. Razdobuduka Wyobrażam sobie kąpiel z wodą święconą i kładę ją w pobliżu pieca, tak jakby była zwykła źródlana woda, wtedy zdobędę sobie stary epitrachel. "

Następnego dnia diabeł przybrał straszliwą złość i zaczął krzyczeć, że chleb był jeszcze gorszy niż wcześniej. Piekarz, otwierając klapę, zasugerował, aby diabeł wszedł do piekarnika i obejrzał go.

Lucyfer tam dotarł, a piekarz popijał wodę święconą wodą i zakrywał klapę kamieniem, aby diabeł nie wyszedł. Biedny Lucyfer krzyczał, jakby był skradziony:

"Wynoś mnie z piekarnika, spalę!"

"Podpisz, że odmawiasz mi wszystkich praw".

"Nie mogę podpisać, nic nie widzę." Piekarz otworzył klapę i kiedy diabeł się wychylił,

owinął ją sterem i nie usuwał, dopóki diabeł nie podpisał wszystkich zasad. Potem Lucyfer podszedł do szewca.

"Jesteś złym panem" - powiedział. "Nie mam wystarczająco dużo butów na górze, a nawet ci, którzy szyją, nie są wystarczająco dobrzy."







- Lepiej zrobić coś niemożliwego! Stań między tymi dwoma skórkami i zobacz, jak mocno zszywam je razem.

Lucyfer, nie podejrzewając niczego, stanął między dwiema skórami, a szewc zszywał je razem, tak mocno, że diabeł nie mógł nawet ruszyć dłońmi.

"Puść mnie, przyjacielu!" Diabeł błagał. "Żaden szewc nie może być w piekle!" Jest to tak prawdziwe, jak fakt, że nazywam się Lucyfer.

"Pozostaniesz między tymi skórkami, dopóki nie zrezygnujesz ze wszystkich praw do mnie."

Diabeł nie zgodził się i biegł w tej formie przez dwa dni, próbując na próżno zrzucić swoją skórę. Musiał znów zwrócić się do szewca, chcąc nie chcąc:

"Prowadźcie te skóry ze mną, mój drogi przyjacielu, błagam was."

"Poddaj się, bo zostaniesz na zawsze."

Lucyfer podpisał gazetę i podszedł do krawca.

- Jak idzie praca?

- Starałem się jak mogłem.

- Zgadza się - powiedział diabeł - nie mogę narzekać na ciebie. A jeśli nie naprawisz moich spodni, są kompletnie rozdarte.

Krawiec bardzo dobrze przymocował spodnie, a diabeł powiedział mu:

"Teraz zrobię dla mnie garnitur, tylko bez szwów".

- Brak szwów? Nie mogę ci przyszyć takiego kostiumu, ale jeśli chcesz, wyrwę ci go z tego kawałka materiału.

Rzucił szatę na diabła.

"Stój tam prosto."

"Nie ciąć tak blisko ciała" - powiedział diabeł. Krawiec wziął dużą parę nożyczek i przeciął materiał od góry do dołu, chwytając skórę za mięso. Lucyfer wydał z siebie rozdzierający serce krzyk, zwłaszcza gdy żona krawca i dzieci zaczęli skrapiać go świętą wodą.

"Och", zawołał diabeł, "znalazłem tylko jednego uczciwego człowieka na ziemi - Pierre'a do Nestle!"

"Podpisz gazetę, którą obiecujesz porzucić."

- Cóż, nalewaj to właściwie.

"Podpisz, podpiszę!" Diabeł krzyknął. Potem poszedł do kowala.

- Tak, mogę.

"Tak, prawie mam podkowy i zamki na górze." Jesteś dobrym kowalem, a ludzie skrzywdzili cię na próżno.

"Twoje buty - powiedział kowal - już się wyczerpały; jeśli chcesz, mogę wykuć twoje obcasy, a buty będą jak nowe.

"Tak dobrze o tym myślałem, tylko chciałbym mieć stalowe szpilki."

"Można to zrobić."

- Daj mi kopa, nagrodzę cię hojnie

Kowal wykuł gwoździe, ostre jak szydło i co najmniej pół metra długości, potem powiedział:

"Teraz będę musiał cię przywiązać." Wiesz, że nie możesz podkuć niezamocowanego konia.

Kowal przymocował linę do drzwi dwoma żelaznymi łańcuchami, a gdy trzymał diabła za nogę, jeden z uczniów podgrzał podkowę. Gdy byli gotowi, kowal wziął jednego z nich, opuścił go do wody święconej i położył linię na swojej nodze. Krzyknął z dobrym kumplem.

"Zaczekaj", krzyknął do niego kowal, "pobiję cię!"

I uderzając młotkiem całą swoją mocą, wbił mu paznokcie w nogę do kolan.

- Puść, odpuść! Krzyknął diabeł. "Wszyscy ludzie są łobuzami, a najgorsze z nich to ty!"

- Nie, muszę cię obudzić obiema nogami, nie lubię robić z tego połowę.

Obciął kolejną nogę. Lucyfer krzyknął, że jest mocz, a kowal skropił go wodą święconą, mówiąc:

- Kiedy podkuniesz konia, musisz podlać żelazo!

Diabeł podpisał, że odrzucił wszelkie prawa do kowala, a potem, niezadowolony i urażony, wyszedł, kulejąc, z kuźni, ten piekarz umarł i zbliżając się do bram raju zapukał. Święty Piotr objawił mu się i powiedział:

"Idź swoją drogą, nic nie możesz zrobić."

To wszystko! Myślałem, że piekarz. "Kiedyś upiekłem diabła, teraz mnie rozgrzeje!"

Podszedł do drzwi piekła, piekarz powiedział strażnikowi.

"Czy wydaje mi się, że jestem tutaj, aby wejść?"

- A jak masz na imię?

- Pierre Dufour. - Słyszałem o tobie od mojego mistrza - rzekł strażnik - Lucyfer - krzyknął - a potem Pierre Dufour poprosił go, żeby dał nam miejsce.

"Weź go w szyję." Pewnie myśli, że nie pamiętam, jak upiekł mnie w swoim piekarniku.

W końcu pozbyłem się go - pomyślał piekarz - Ale nadal muszę znaleźć jakieś schronienie. "

Poszedł do czyśćca i spotkał się z Saint Ivesem, który mu powiedział:

"Czego chcesz, przyjacielu?"

"Czy jest dla mnie miejsce dla twojej łaski?"

- A jaki jest twój zawód?

"To dziwne, że nie możesz znaleźć miejsca dla siebie."

"Nie mogę - święty Piotr zatrzasnął bramę przed moim nosem, a diabeł wyrzucił mnie z piekła za fakt, że usmażyłem go raz w piekarniku.

"Wejdź, przyjacielu, postaramy się znaleźć ci miejsce, piekarze zwykle nie cieszą się złym chwałem!"

Po chwili zmarł Pierre Prodoha.

Poszedł do bram raju i święty Piotr powiedział mu

"Czego tu chcesz?"

"Abyście otworzyli dla mnie bramy raju."

- A co zrobiłeś?

"Mój przyjaciel, nigdy wcześniej żaden młynarz nie przekroczył progu raju, wszyscy są złodziejami i łobuzami."

Więc zostałem złapany - pomyślał Pierre Prodoha - Będę musiał pójść do kogoś, kogo prawie zmiażdżyłem między kamieniami młyna.

Przechodząc przez czyściec, zapukał na wszelki wypadek.

"Czy mogę tu wejść?" Zapytał.

- Nie byłeś przypadkiem młynarzem?

- Młynarze w czyśćcu nie mają pozwolenia, idźcie.

- Do diabła! Nie chciałbym iść do tego miejsca. W końcu prawie nie przełamałem linii. Dołącz mnie do ciebie w jakimś kącie!

"Nie mogę tego zrobić", powiedział Saint Yves.

Kiedy młynarz podszedł do drzwi piekła, tragarz spytał go:

"Czego tu chcesz?"

- A jak masz na imię?

- To wszystko! Więc to ty, Pierre Prodocha? Czy nie traktowałeś tak dobrze naszego mistrza?

"Więc za mną."

Pierre Prodoha przygnębiony smutno po portierze. Widząc go, diabeł krzyknął:

"Nie chcesz, żebym dzisiaj się zgrał, prawda?" Miller nie odpowiedział.

"Wyrzuć to z tej chwili", powiedział Lucyfer do portiera. "Mam wystarczająco wielu takich ludzi jak on."

Pierre Prodocha, nie mówiąc ani słowa, wyszedł z domu. Wciąż mąkuje mąkę.

Szewc po śmierci także udał się do bram raju, ale św. Piotr powiedział mu, że jego nazwiska nie ma na listach, a kiedy przybył do czyśćca, święty Yves również zasugerował, by odszedł. Następnie szewc podszedł do drzwi piekła i poprosił o miejsce.

- A jak masz na imię?

"Nadal nie znasz mojego imienia". Byłem szewcem ze swoim mistrzem.

"Więc to ty go tak dobrze uszyłeś?" Cóż, nie będziesz z tego zadowolony!

"Tak myślałem," odpowiedział szewc.

Szewc podążał za odźwiernym z tępym spojrzeniem; wierzył, że teraz został złapany. Widząc go, diabeł krzyknął:

"Wyrzuć go stąd!" Nie będę Lucyferem, jeśli pozwolę choćby jednemu szewcowi pójść do piekła!

Szewc wyszedł pospiesznie, nie spodziewając się, że strażnik odprowadzi go do bramy.

Zmarł z kolei, a kowala Natychmiast udał się do bram raju.

"Czego chcesz?" Zapytał św.

- I zasługujesz na to, o co prosisz?

"Wynoś się, tu nie ma dla ciebie miejsca".

Przy bramach czyśćca Saint Yves nie chciał go wpuścić, ponieważ św. Piotr nie dał mu niezbędnych dokumentów. Tym razem dostałem wielki hit - pomyślał kowal

Przeczytaj więcej

  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Dwa kroki na horyzoncie
  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Jeeves i śliski typ
  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Dzika plaża
  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Jak osioł połknął księżyc
  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Bramy Walhalli
  • Jak diabły przechytrzyły się - darmowa biblioteka online
    Chytry kutas






Powiązane artykuły

Poprzedni

Następna

Top Top